sobota, 4 listopada 2017

Księżniczka 4 - niedoszła żona

A ten krótki wpis będzie z rodzimego rynku, ale też z tureckim księciem w roli głównej. Obecny pracodawca mojego Księcia zatrudniał kiedyś pewnego Turka, który mimo pracy miał problemy z pobytem w Polsce. Znajomy prawnik zażartował, że jak się ożeni, to będzie mu tutaj łatwiej zostać. W przeciągu zaledwie 2 tygodni ów książę znalazł poważną (w znaczeniu chętną i gotową do ożenku) kandydatkę! Ale na szczęście do ślubu nie doszło,bo książę się rozmyślił i jednak wyjechał z naszej pięknej ojczyzny. Co się później działo z Księżniczką - nie wiem.


środa, 11 października 2017

Księżniczka 3 - niewierna

Dzisiaj o tym jak religia nadal gra ważną rolę w życiu młodych Turków.
Tinę poznałam podczas mojej pierwszej pracy. Zanim dołączyła do naszego teamu, dowiedziałam się od "zeszłosezonowej" koleżanki, że wraca do naszego hotelu, bo ma na recepcji faceta. Znałam go, był miły, nienarzucający się - dobrze to o nim świadczyło. Tina okazała się bardzo sympatyczną dziewczyną, o niezachodnioeuropejskich rysach, ponieważ jej mama pochodziła z Ameryki Południowej.   
Od razu po przyjeździe, każdy wieczór spędzali ze sobą, profesjonalnie - z dala od hotelu. Śledziłam tę relację na Fb. W okolicach sylwestra spotkali się w Stambule.
Okazało się, że to spotkanie było pożegnalne. Rodzice recepcjonisty nigdy nie zgodziliby się na to, żeby ich syn ożenił się nie z muzułmanką. Przez prawie 2 lata nic nie wiedzieli o ich związku.
Rozstali się w miłej atmosferze. Tina nadal pracuje w Turcji, ale na poważniejszym stanowisku rezydenta. ;)


środa, 6 września 2017

Jak przeliczać walutę

Dawno nie pisałam o przyziemnych rzeczach. Zbliża się koniec sezonu animacyjnego dla niektórych firm, więc nadchodzi czas na poważne sprawy– mianowicie wymianę waluty. Dobrze jest obliczyć sobie wartość lokalnego pieniądza w przeliczeniu na złotówki, żeby mieć porównanie co się opłaca kupić np. na prezent. ;)
W Turcji obowiązującą walutą jest lir turecki (TRL, TL), ale raczej ciężko wymienić w Polsce złotówki na liry po dobrym kursie i na odwrót. Opłaca się więc przyjechać z euro/dolarami i zamienić na liry w miejscowym kantorze (bądźcie czujni, żeby nie było prowizji – „no commission” i przeliczcie gotówkę na miejscu), a wyjechać najlepiej jest też z euro/dolarami.
Na pewno nie wymieniajcie waluty na lotnisku.
Na bazarach można płacić w dolarach i euro, ale jak się dłużej przebywa to wiadomo, że lepiej zamienić na liry. Turystom pomagali w w tym rezydenci.
W Polsce może być problem z zamianą metalowych euro i nie da się ich wpłacić do banku na konto walutowe.
Jeśli macie jakieś eurocenty np. z napiwków, to w tureckim kantorze dostaniecie za nie nieco mniej lirów (np. gdy 1 EUR = 3,30 TRL, to za 1 metalowy eurocent dawali 3 TRL).

W 2016 r. 1 TL to było ok. 1.30 PLN, ale sytuacja ta się zmieniła, więc pokażę Wam, jak szybko sprawdzić tę walutę.

1 EUR = 4,24 PLN (pamiętajcie o różnicy w cenie między kupnem a sprzedażą waluty)

1 EUR = 4,17 TRL

4,24 PLN / 4,17 TRL = 1,02







środa, 30 sierpnia 2017

Księżniczka 2 - za hajs banku baluj

Ostatnio byliśmy na Polsko-Ormiańskim ślubie. Polecam poczytać o przygotowaniach, przy których nasze wypadają blado: http://oh-goddammit.blogspot.com/2017/07/farsa-polsko-ormianska-4b-z-leju-po.html 
Obecnie mój Książę przebywa w odwiedzinach u rodziny, bawi się na weselach i jest mu gorąco, :D a ja zostałam z Małym Księciem w chłodnej Polsce i przypomniało mi się, że obiecałam napisać o pewnej Księżniczce. 
Historia zaczęła się jakieś 3 lata temu w animacyjnym środowisku. Tania poznała swojego księcia w pracy, pobrali się i dorobili ślicznej córeczki. Wszystko byłoby super, gdyby nie jeden fakt - są zadłużeni i to niekoniecznie w sobie. Zaczęło się od pomysłu na super biznes z kolegą. Książę wziął pożyczkę z banku, ale kumpel się rozmyślił. Książę zamiast oddać pieniądze, to przehulał je z Tanią (jeszcze wtedy narzeczoną). Nie można powiedzieć, żeby hulali sami, ale na pewno sami spłacają dług. Konkretnie spłaca książę, bo Księżniczka wychowuje dziecko, do tego nie zna języka, do tego ich dziecinka urodziła się w Turcji, więc jest problem z wyjazdem do ojczyzny matki. Pół pensji idzie na spłatę długu, ćwierć na czynsz, a reszta na życie, a niestety rodzimi animatorzy nie zarabiają kokosów. 
Jaki morał z tej historii? Po pierwsze intercyza, a po drugie odkładaj pieniądze w tureckim banku, bo ludzie się tam często zadłużają, a rzadko oszczędzają i dzięki temu lokaty są wysoko oprocentowane. :D


niedziela, 23 lipca 2017

Księżniczka 1 - DJ music!

Czas płynie nieubłaganie. Nie zdążyłam nic naskrobać w czerwcu, a tu już prawie sierpień, więc połowa sezonu, czyli nie opłaca się już pisać o przygotowaniach do animacji. ;) Ale na szczęście jest jeszcze kilka innych tematów...
Jeżeli chodzi o pobyt Księcia, to w Boże Ciało skradziono mu portfel, więc wyrabiamy od nowa dokumenty. Mając zaświadczenie z policji duplikat karty pobytu kosztuje mniej, ale trzeba osobiście udać się do Urzędu, który znajduje się w odległym o 90 km mieście, a z karmionym naturalnie maleństwem to nie taka prosta sprawa. Mały Książę okazał się jednak urodzonym podróżnikiem i prawie całą podróż przespał, a w Urzędzie mają pokój do karmienia. Od razu zdecydowaliśmy się złożyć wniosek o przedłużenie pobytu Dużemu Księciu, bo termin upływa mu w styczniu, a jazda do Urzędu w grudniu z dzieciątkiem jest słabym pomysłem, a na razie jesteśmy zdecydowani zostać w Polsce. 
Mało co nie odkupiliśmy kebaba, w którym Książę odbywa staż, ale jeszcze poczekamy z biznesem, aż dziecko podrośnie i Książę będzie mógł oficjalnie dłużej tutaj zostać i zarejestrować działalność na siebie. :) Jak się uda, na pewno podzielę się szczegółami tych załatwień, ale dziś właściwie chciałam napisać o czymś innym. 
Poprzednie wpisy mogą ułatwić sprowadzenie książąt do Polski. Wiem o osobach, które skorzystały z moich doświadczeń i czuję pewnego rodzaju odpowiedzialność za zamieszczoną tutaj treść. To, że ja żyję sobie szczęśliwie z moim Księciem, nie znaczy, że każda historia poznania Turka kończy się happy endem. W tym wpisie chciałam przytoczyć opowieść Księżniczki, którą poznałam w zeszłym roku. Nazwy własne specjalnie zmienię.
Długo się zastanawiałam, o której Księżniczce napisać jako pierwszej i padło na Biancę, ponieważ to będzie krótka notka na rozgrzewkę. Bianca nie jest Polką, ma około 27 lat i od 23 roku życia animuje. W pierwszym swoim sezonie poznała księcia, animatora DJa. Znajomość nie zakończyła się po wakacjach i w kolejnym sezonie znów byli ze sobą, a po dwóch latach postanowili, że książę przeprowadzi się do jej ojczyzny. Jak wiadomo podróż od Europy dla Turka to nie taka prosta sprawa, a nasza Księżniczką jeszcze nie chciała wychodzić za mąż. ;) Załatwiła więc lubemu pracę i wszelkie potrzebne do podjęcia jej dokumenty, słono za nie płacąc z własnej kieszeni... Jak już wyjazd dla księcia stał się całkiem realny, nabrał on pewnych wątpliwości i stwierdził, że sam za granicą będzie się nudzić i że chciałby tam pojechać z kolegą. :D Jak można się domyślić, Księżniczka nie przystała na ten trójkąt...  Przyjechała jeszcze na jedne wakacje, żeby m.in. porozmawiać w 4 oczy z księciem, ale głównym powodem przyjazdu był na szczęście relaks i odwiedziny Tamary, o której będzie w kolejnym wpisie. :)


środa, 31 maja 2017

Książę w Polsce... Część IV - Praca

Odkąd mały Książę jest na świecie mało jest czasu na inne sprawy niż animacja 24h na dobę, ale nie zamieniłabym się na żaden mini klub. ;)
Od ostatniego posta udało się odebrać kartę pobytu (niestety nie ma na niej nr PESEL, ale jest pozwolenie na pracę), zarejestrować Księcia w Urzędzie Pracy oraz dostać się na staż.
Wszystkie te rzeczy w porównaniu z poprzednimi formalnościami były naprawdę proste.
Po odbiór karty nie można było się umówić na konkretną godzinę i trzeba było znów pobrać numerek z automatu, do którego również była kolejka. Na szczęście jeden mieszkaniec ze wschodu stojący blisko maszyny potrzebował tłumacza przy wyborze opcji i udało się przy okazji pomocy załatwić szybko nasz numerek.
W UP potrzebne były dokumenty związane z pobytem (wszystko kserują na miejscu) oraz nasz akt ślubu. Natomiast urzędników nie obchodziło poprzednie zatrudnienie w krajach poza UE.
Udało się dogadać z lokalnym kebabem w sprawie wzięcia Księcia na staż w roli kucharza. Praca idealna, zwłaszcza że właściciel mówi po turecku, a Książę nie mówi po polsku. ;) Na decyzję UP o przyznaniu stażu czekaliśmy niespełna miesiąc. I teraz work work work work... ;)

czwartek, 23 lutego 2017

Książę w Polsce... Część III - Zeznania w urzędzie

Podobno standardową procedurą przy staraniu się o legalizację pobytu jest składanie zeznań odnośnie prawdziwości multikulti małżeństwa. Brzmi to trochę jakbyśmy popełnili jakieś przestępstwo, ale też nie dziwię się urzędnikom, bo ludzie bardzo kombinują. ;) 
Różne pytania można znaleźć w internecie, na blogach czy forach, ale prawdopodobnie się zmieniają lub są inne w różnych regionach.
Nasz zestaw wyglądał mniej więcej tak:
- Gdzie się poznaliśmy?
- Ile raz widzieliśmy się przed ślubem
- Gdzie był ślub, ile było osób, czy oboje rodziców to akceptują?
- Czy Książę był karany?
- Czy kiedykolwiek zmieniał dane osobowe?
- Czy mamy intercyzę, wspólne konto?
- Jakie mamy nr tel?
- Gdzie mieszkamy?
- Co planujemy w przyszłości, gdzie będziemy mieszkać?
- Co robiliśmy zanim się poznaliśmy?
- Jak dzielimy obowiązki, gdzie robimy zakupy?
- Jakie mamy wykształcenie?
- Kto wyszedł z inicjatywą ślubu?
- W jakim języku się porozumiewamy?
- Jak przyszliśmy do urzędu?
- Czy mamy dzieci z innych małżeństw?
- Czy byliśmy wcześniej zamężni?
Pytania były złożone i było ich ok. 21, a pani zapisywała odpowiedzi ręcznie. Składaliśmy zeznania osobno. Tłumacz Księcia nie musiał być przysięgły, ani turecki, ważne, że się rozumieli. Oczywiście odpowiedzi nie pokryły się nam idealnie, bo np. mój Książę nie pamiętał polskich nazw sklepów. ;)
Odczucia mam takie, że jeżeli związek jest prawdziwy, to nawet z małymi nieścisłościami wychodzi się wiarygodnie.